tamgdzietanczacienie

Kanały starego miasta.

Na początku 2012 roku udałem się wraz z grupką znajomych do małej mieściny w południowych Włoszech. Niestety dla bezpieczeństwa czytelników nie mogę zdradzić jak nazywała się ta miejscowość. Początkowo planowaliśmy trochę poopalać się, wypić kilka drinków i następnego dnia ruszyć w dalszą drogę. Jednak gdy jedliśmy obiad przyszedł do nas jeden ze starszych mieszkańców tamtej okolicy i opowiedział nam historię o skarbie ukrytym w podziemnych tunelach pod miastem. Skarby rzekomo miała tam ukryć piękna księżniczka uciekająca przez gniewem swoich rodziców, chcących ją wydać za bogatego Sycylijczyka. Oczywiście, ta historia musiała nas zainteresować i długo się nie zastanawiając ruszyliśmy do podziemi.

Przy pomocy pęsety i kilku drucików otworzyliśmy starą kłódkę i weszliśmy do podziemi. Początkowo szliśmy ciemnym wymurowanym tunelem. Zdawał się być w miarę bezpiecznym miejscem. Po około 200 metrach ściany i podłoga stały się ceglanym kołem. Klimat dosłownie jak w grze Mario! Brakowało tylko małych stworków, które przeszkadzałyby nam w przejściu. 

Po kolejnych 500 metrach kanał zmienił się jeszcze bardziej. Pojawiła się woda i trzeba było brodzić w niej po kolana. To dopiero przygoda! Nie zaniechaliśmy dalszej wędrówki. Dotarliśmy do kilku zakrętów, które pokonaliśmy regułą motylka, czyli cały czas skręcaliśmy w prawo. Po około pół godzinnej wędrówce znaleźliśmy prawdziwy skarb! W starym, zamokniętym kaloszu znaleźliśmy owinięte w skórę zdjęcia. To było niesamowite znalezisko. Gra była warta świeczki. 

Tę wyprawę uznaję za niezwykle udaną. Nie dość, że udało nam się zwiedzić niedostępną krainę Mario i jego księżniczki, to jeszcze znaleźliśmy skarb ukryty przez tę Księżniczkę. Co za szczęście :)